Pomarańczowi po pokonaniu drużyny z Zawiercia wciąż w czołówce tabeli PlusLigi

Pomarańczowi po pokonaniu drużyny z Zawiercia wciąż w czołówce tabeli PlusLigi

Po niezbyt emocjonującym meczu zespół Jastrzębskiego Węgla pokonał 3:1 Aluron Virtu Wartę Zawiercie i umocnił się na trzecim miejscu w tabeli siatkarskiej PlusLigi.

Gospodarze do meczu z rewelacyjnie spisującą drużyną z Zawiercia w okrojonym składzie. Z powodu kontuzji (złamanie palca) nie mógł wystąpić Paweł Rusek. Z wysokości trybun mecz oglądał Salvador Hidalgo Oliva, który decyzją zarządu i sztabu szkoleniowego został odsunięty od zajęć z zespołem Pomarańczowych. Kubańczyk z niemieckim paszportem dopiero w niedzielę wrócił po przerwie świąteczno-noworocznej. Wszystko wskazuje na to, że dni byłego lidera Jastrzębskiego Węgla w klubie są policzone.

W pierwszym secie "żelazna" szóstka trenera Roberto Santilliego nie miała większych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Jastrzębianie dobrze serwowali i ofiarnie bronili. W efekcie szybko dało im się wypracować sporą przewagę. W końcówce po serwisach rezerwowego Alexandre Ferreiry goście nieco zniwelowali straty (22:20), ale ostatnie słowo należało do Pomarańczowych, a konkretnie do Piotra Haina, który zagrywką zakończył seta.

O drugiej partii goście z Zawiercia będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Zostali w niej wręcz zdeklasowani. Pod koniec, kiedy w szeregi Pomarańczowych wdało się już rozluźnienie, zdołali jedynie nieco podreperować wynik. Ekipa Jastrzębskiego Węgla imponowała grą blokiem (zdobyli w ten sposób osiem punktów). Trener Warty Mark Lebedew wymienił wszystkich zawodników, ale nic to nie pomogło.

Przed rozpoczęciem trzeciej odsłony szkoleniowiec gości znów "namieszał" w składzie. Z wyjściowego pozostali na boisku tylko Michal Masny, Marcin Waliński i libero Taichiro Koga. Ku zdziwieniu miejscowych kibiców mecz nabrał rumieńców. Goście pokazali charakter i podjęli walkę. Przez dłuższy czas to oni dyktowali warunki gry. Przy stanie 15:18 trener Santilli poprosił o drugi czas dla swojego zespołu. Jego zawodnicy tylko częściowo odrobili straty i w konsekwencji gra toczyła się dalej.

Jednak czwarty set był bliźniaczo podobny do drugiego. Dominacja jastrzębian nie podlegała dyskusji. Goście seryjnie popełniali błędy i nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki z dobrze dysponowanymi zawodnikami jastrzębskiego klubu. Dopełnieniem nieporadności Warty była ostatnia piłka meczu: sędzia odgwizdał podwójne odbicie rezerwowemu gości Arashowi Dosanjhowi.

Jastrzębski Węgiel - Aluron Virtu Warta Zawiercie 3:1 (25:21, 25:15, 22:25, 25:14)
Jastrzębski Węgiel: Kampa, Lyneel, Kosok, Konarski, Fromm, Hain, Popiwczak (libero) - Bucki, Wolański.
Warta: Masny, Semeniuk, Rejno, Bociek, Waliński, Gawryszewski, Koga (libero) - Ferreira, Dosanjh, Malinowski, Swodczyk, Żuk, Kania, Andrzejewski (libero).

Powrót na górę

Piłka nożna

Inne dyscypliny

Strefa konesera

Polecane strony

O nas

Podążaj za nami